Jeszcze kilka lat temu wielu obserwatorów niemieckiej polityki zakładało, że sukcesy AfD (Alternative für Deutschland, Alternatywa dla Niemiec) mają swoje granice. Partia ta mogła zdobywać głosy protestu, wywoływać polityczne emocje i wpływać na debatę publiczną, ale pozostawała poza realnym centrum decyzyjnym. Wynik wyborów w Saksonii-Anhalt we wrześniu 2026 roku podważył jednak wiele dotychczasowych założeń. Poparcie sięgające 44% pokazało, że w jednym z niemieckich landów ugrupowanie uznawane za radykalną alternatywę dla głównego nurtu przestało być politycznym wyjątkiem, a stało się dominującą siłą wyborczą.
Tak wysoki wynik wywołał gwałtowne reakcje nie tylko w Berlinie. Uwagę Europy przyciągnęła skala społecznego przesunięcia, które nastąpiło w regionie przez lata uznawanym za barometr nastrojów we wschodnich Niemczech. W Magdeburgu rozstrzygało się bowiem coś więcej niż układ sił w lokalnym parlamencie. Wynik wyborów stał się kolejnym testem dla niemieckiego modelu politycznego, dla europejskiej polityki migracyjnej oraz dla zdolności tradycyjnych partii do odpowiadania na rosnące poczucie frustracji sporej części – nie tylko niemieckiego – społeczeństwa.
I nie jest to już pytanie tylko o to, dlaczego AfD zdobywa kolejne bastiony poparcia? Znacznie ważniejsze staje się zrozumienie procesów, jakie doprowadziły do tak głębokiej zmiany preferencji wyborczych, oraz ocena konsekwencji, jakie może ona wywołać poza granicami Niemiec. W świecie, w którym bezpieczeństwo, migracje, gospodarka i polityka europejska są ze sobą ściśle powiązane, każdy tak znaczący polityczny wstrząs w największym państwie Unii Europejskiej szybko przestaje być wyłącznie lokalnym problemem.
Korzenie buntu – lata demontażu zaufania we wschodnich Niemczech
Rekordowy wynik AfD w wyborach krajowych Saksonii-Anhalt nie pojawił się nagle. Głosowanie we wrześniu 2026 roku było raczej kulminacją procesów politycznych, gospodarczych i społecznych, które narastały od co najmniej kilku lat. Według oficjalnych wyników partia zdobyła 43,8% głosów, ponad dwukrotnie poprawiając rezultat z 2021 roku oraz dystansując CDU o ponad 26 punktów procentowych.
Jednym z bardziej istotnych źródeł tego przesunięcia okazało się zmęczenie wyborców tradycyjnym układem partyjnym. Przez dekady niemiecka polityka opierała się na dominacji CDU i SPD, które w różnych konfiguracjach współtworzyły rządy federalne. Dla wielu mieszkańców wschodnich landów różnice między głównymi ugrupowaniami zaczęły jednak zacierać się do tego stopnia, że kolejne kampanie wyborcze nie przynosiły przekonującej odpowiedzi na problemy ich codziennego życia. Efekt był więc taki, że coraz większa część elektoratu zaczęła postrzegać partie głównego nurtu jako element jednego systemu politycznego, a nie konkurujące ze sobą alternatywy.
Szczególnie mocno uderzyło to w kanclerza Friedricha Merza. Jeszcze przed wyborami media odnotowywały gwałtowny spadek jego popularności, natomiast badania przeprowadzane dla niemieckich nadawców publicznych wskazywały na wyjątkowo wysoki poziom niezadowolenia z działań rządu federalnego. W samej Saksonii-Anhalt aż 87% respondentów deklarowało niezadowolenie z polityki gabinetu w Berlinie (07.09.2026, Reuters, „Saxony-Anhalt election delivers a blow to Merz and a warning to Europe”). Jednakże, już po ogłoszeniu wyników Merz przyznał, że rezultat „wstrząsnął jego partią do samych fundamentów”, określając go jako najpoważniejszy sygnał ostrzegawczy dla CDU od wielu lat (08.09.2026, Reuters, „Far-right win leaves Germany’s Merz shaken as AfD plots path to power”).
Niezadowolenie polityczne zbiegło się z utrzymującymi się obawami ekonomicznymi. Pomimo, że Niemcy nadal należą do najbogatszych państw Europy, to jednak we wschodnich landach wciąż obecne jest poczucie, że proces wyrównywania poziomu życia po zjednoczeniu nie został zakończony, a tym bardziej nie jest satysfakcjonujący. Wiele regionów przeszło bowiem głęboką restrukturyzację przemysłu, a jednocześnie transformacja energetyczna dodatkowo zwiększyła niepewność dotyczącą kosztów energii, przyszłości zakładów produkcyjnych czy stabilności zatrudnienia. Kwestie związane z rosnącymi kosztami życia, bezpieczeństwem socjalnym oraz perspektywami gospodarczymi regularnie pojawiały się więc wśród najważniejszych motywacji wyborców AfD (j.w.).
Istotną rolę odegrało również utrwalające się przekonanie, że Berlin nie rozumie problemów dawnego NRD. Już podczas wyborów federalnych w 2025 roku AfD dominowała w większości wschodnich landów, uzyskując od 32% do niemal 39% poparcia, podczas gdy jej wyniki na zachodzie kraju były znacząco niższe (24.02.2025, Anadolu Agency, „Far-right AfD becomes strongest party in eastern German states”). Taki geograficzny podział nie jest przypadkowy. Mieszkańcy regionów wschodnich mieli bowiem poczucie pomijania przez elity polityczne, słabszych perspektyw rozwoju oraz braku wpływu na decyzje podejmowane w stolicy.
AfD trafiła więc na podatny grunt i – jak widać – umiejętnie wykorzystała ten klimat. W ostatnich latach przestała funkcjonować wyłącznie jako partia protestu, natomiast rozbudowała struktury regionalne, zainwestowała w profesjonalną komunikację internetową i konsekwentnie budowała przekaz skupiony wokół migracji, bezpieczeństwa oraz krytyki establishmentu. Według analiz wyborczych znaczna część jej elektoratu nie głosowała już przeciwko innym partiom, lecz świadomie popierała program ugrupowania (j.w.).
Między innymi politolog Jan Eichhorn zwrócił uwagę, że sukces AfD jest efektem wieloletniego procesu erozji zaufania do partii rządzących oraz narastającego przekonania wyborców, że ich oczekiwania dotyczące usług publicznych i perspektyw ekonomicznych nie znajdują odzwierciedlenia w działaniach władz (07.09.2026, Al Jazeera, „AfD is rising, but it can still be stopped”). To właśnie na takim gruncie radykalna alternatywa przestała być dla wielu mieszkańców wschodnich Niemiec głosem sprzeciwu, a stała się pierwszym politycznym wyborem.
Trzęsienie ziemi w Brukseli – Europa w cieniu Magdeburga
Zwycięstwo AfD w Saksonii-Anhalt zostało odebrane jako sygnał ostrzegawczy dla całej Unii Europejskiej. Nie chodzi wyłącznie o skalę poparcia dla partii określanej przez niemieckie służby jako radykalnie prawicowa, lecz o fakt, że ugrupowanie znalazło się znacząco bliżej realnego sprawowania władzy od momentu swojego powstania. Wynik 43,8% głosów pokazał, że formacja stała się trwałym elementem niemieckiego krajobrazu politycznego, zdolnym do wywierania wpływu na debatę publiczną także na poziomie europejskim.
Największe zaniepokojenie w unijnych stolicach wywołują postulaty dotyczące migracji i przyszłości strefy Schengen. AfD od wielu lat buduje swoją popularność wokół krytyki polityki azylowej oraz żądań zdecydowanego ograniczenia napływu migrantów. Sukces wyborczy w Saksonii-Anhalt natychmiast ożywił dyskusję o tym, czy presja wywierana przez partie antyimigracyjne może doprowadzić największe państwa UE do powrotu trwałych kontroli granicznych. Dla Brukseli byłby to szczególnie niebezpieczny precedens, ponieważ swoboda przepływu osób w strefie Schengen pozostaje jednym z fundamentów integracji europejskiej. Można więc mieć obawy, że kolejne rządy, próbując odzyskać wyborców odpływających do ugrupowań radykalnych, będą przejmować część ich postulatów i przesuwać środek ciężkości europejskiej polityki migracyjnej w bardziej restrykcyjnym kierunku.
Równolegle odżył spór o tak zwany „Brandmauer,” czyli nieformalny kordon izolujący AfD od pozostałych partii. Od lat CDU, SPD, Zieloni i Lewica deklarowały, że nie będą tworzyć koalicji z ugrupowaniem uznawanym za zagrożenie dla liberalnej demokracji. Wynik wyborów wystawił jednak tę strategię na najcięższą próbę. AfD zdobyła 39 mandatów w 83-osobowym parlamencie krajowym – zabrakło jej zaledwie kilku miejsc do uzyskania samodzielnej większości. Jednocześnie rozdrobnienie pozostałych ugrupowań znacząco utrudniło stworzenie stabilnej alternatywy rządowej.
W tym kontekście szczególną uwagę zwraca postawa stosunkowo młodego lewicowo-populistycznego Sojuszu Sahry Wagenknecht – dla Rozsądku i Sprawiedliwości (BSW, Bündnis Sahra Wagenknecht – für Vernunft und Gerechtigkeit). Partia ta co prawda dotychczas nie deklarowała gotowości wejścia do rządu z AfD, ale jednocześnie krytykowała dotychczasową politykę całkowitej izolacji zwycięskiego ugrupowania. Takie stanowisko budzi spekulacje o możliwych taktycznych porozumieniach na poziomie regionalnym. Sam fakt prowadzenia podobnej debaty można też postrzegać jako pęknięcie dotychczasowego konsensusu politycznego – jeszcze kilka lat wcześniej rozważania o nawet pośredniej współpracy z AfD pozostawały na marginesie niemieckiej polityki; dziś stały się elementem głównego nurtu dyskusji o przyszłości systemu partyjnego.
Najpoważniejsze obawy dotyczą jednak polityki zagranicznej. AfD od początku wojny rosyjsko-ukraińskiej prezentowała stanowisko znacząco odbiegające od dominującej linii Berlina, Brukseli i NATO. W deklaracjach programowych politycy ugrupowania opowiadali się za normalizacją relacji z Moskwą, ograniczeniem wsparcia wojskowego dla Ukrainy oraz rewizją polityki sankcyjnej wobec Rosji. Tym bardziej po wyborach, partia ta nadal postuluje odbudowę bliższych relacji z Rosją oraz krytykuje dotychczasowe zaangażowanie Niemiec we wspieranie Kijowa.
Z perspektywy instytucji unijnych niepokoi nie tylko sama treść tych postulatów, ale także ich potencjalna siła oddziaływania. Niemcy są największą gospodarką Unii Europejskiej i jednym z kluczowych filarów wspólnej polityki wobec Ukrainy. Jakiekolwiek przesunięcie stanowiska Berlina miałoby konsekwencje wykraczające daleko poza granice kraju. Dlatego właśnie sukces AfD został odebrany w wielu europejskich stolicach nie jako lokalny „fenomen” wyborczy, lecz jako kolejny dowód narastającego kryzysu zaufania wobec dotychczasowego modelu integracji niemieckiej i europejskiej. Między innymi francuscy politycy mówili po wyborach o „bardzo niepokojącym sygnale”. Wydarzenia w Saksonii-Anhalt wpisują się bowiem w szerszą falę wzrostu znaczenia ugrupowań populistycznych i antyestablishmentowych na naszym kontynencie. (07.09.2026, Reuters, „Saxony-Anhalt election delivers a blow to Merz and a warning to Europe”, wypowiedź francuskiego ministra Rolanda Lescure’a dla RTL Radio).
Cień nad Odrą – co wynik AfD oznacza dla polskiej rzeczywistości?
Zwycięstwo AfD w Saksonii-Anhalt nie jest wyłącznie wydarzeniem z niemieckiej polityki regionalnej. Ze względu na stosunkowo bliskie Polsce położenie landu, jego znaczenie komunikacyjne oraz rolę Niemiec w europejskiej architekturze bezpieczeństwa, skutki tego przesunięcia politycznego mogą być odczuwalne również po wschodniej stronie Odry. Chociaż AfD nie udało się przejąć samodzielnej władzy, uzyskany wynik pokazuje, że postulaty jeszcze niedawno uznawane za marginalne zyskują coraz szersze poparcie społeczne.
Nieprzypadkowo pierwsze reakcje Warszawy koncentrowały się na kwestiach bezpieczeństwa. Polscy politycy od wielu miesięcy wskazują, że stabilność Niemiec ma bezpośredni wpływ na funkcjonowanie wschodniej flanki NATO. Dla Warszawy szczególnie problematyczne są deklaracje AfD dotyczące ograniczenia wsparcia dla Ukrainy, zniesienia sankcji wobec Rosji oraz odbudowy relacji gospodarczych z Moskwą. Takie stanowisko stoi też w sprzeczności z polityką realizowaną przez większość państw Sojuszu od początku pełnoskalowej agresji rosyjskiej. Podkreślić przy tym należy, że właśnie taka prorosyjska agenda pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych elementów programu ugrupowania. Także premier Donald Tusk wprost skomentował wygraną Afd: „W Polsce tylko idioci albo zdrajcy mogą się cieszyć z tryumfu AfD w Niemczech.”
Obawy wynikają głównie z położenia geopolitycznego. Polska jest bowiem kluczowym państwem tranzytowym dla przepływu sprzętu wojskowego, zaopatrzenia i sił sojuszniczych kierowanych z zachodu na wschodnią flankę. Każde długotrwałe osłabienie politycznego konsensusu wokół wsparcia Ukrainy lub funkcjonowania NATO byłoby z perspektywy Warszawy czynnikiem zwiększającym niepewność strategiczną. Nawet jeżeli kompetencje władz niemieckich landów są w tym zakresie ograniczone, to sukces AfD zwiększa presję na politykę federalną i tym mocniej będzie wpływać na ogólną debatę publiczną w Niemczech.
Drugim obszarem potencjalnych konsekwencji pozostaje gospodarka. Niemcy są najważniejszym partnerem handlowym Polski, a wymiana gospodarcza między oboma krajami osiąga rekordowe wartości. Ewentualne zaostrzenie polityki granicznej lub rozszerzenie kontroli na przejściach granicznych mogłoby negatywnie wpłynąć między innymi na transport drogowy i działalność przedsiębiorstw funkcjonujących po obu stronach granicy. Już okresowe kontrole prowadzone w ostatnich latach – związane z polityką migracyjną – pokazywały, że nawet czasowe ograniczenia potrafią generować opóźnienia logistyczne oraz znaczące dodatkowe koszty dla przewoźników.
Szczególnie wrażliwy na skutki zmian gospodarczych jest oczywiście rynek pracy. Tysiące Polaków codziennie przekraczają granicę, dojeżdżając do pracy w Niemczech lub prowadzą działalność gospodarczą opartą na współpracy z niemieckimi partnerami. Radykalizacja debaty na temat migracji może więc w przyszłości wpływać nie tylko na przepisy administracyjne, ale również na społeczne postrzeganie w Niemczech pracowników pochodzących z innych państw Unii Europejskiej. Obecnie co prawda nie ma przesłanek, wskazujących na takie zmiany, jednak wzrost popularności ugrupowań odwołujących się do narracji nacjonalistycznych zwiększa ryzyko powstawania nowych napięć społecznych i międzypaństwowych.
Nie można oczywiście pominąć wpływu na współpracę przygraniczną. W ciągu ostatnich dwóch dekad regiony położone po obu stronach Odry rozwinęły szeroką sieć wspólnych projektów edukacyjnych, naukowych, infrastrukturalnych i ekologicznych. Powstawały inicjatywy dotyczące ochrony środowiska, budowy połączeń transportowych czy współpracy uczelni i samorządów. Im silniejsza będzie retoryka oparta na polityce narodowej i nieufności wobec partnerów zagranicznych, tym trudniej będzie też utrzymać atmosferę sprzyjającą podobnym przedsięwzięciom. Nie oznacza to oczywiście ich automatycznego zakończenia, ale może utrudniać rozwijanie nowych projektów, a także pozyskiwanie społecznego poparcia dla dalszej integracji regionalnej.
Najbardziej istotny może jednak okazać się wymiar polityczny. Sukces AfD będzie z dużym prawdopodobieństwem wykorzystywany przez różne środowiska o charakterze konserwatywno-narodowościowym w Polsce jako argument potwierdzający ich własne diagnozy dotyczące migracji, integracji europejskiej czy bezpieczeństwa. Część opinii publicznej może też zacząć postrzegać wynik wyborów jako dowód narastającego kryzysu polityki prowadzonej przez Brukselę. Inni natomiast będą widzieli ostrzeżenie przed radykalizacją i dalszą polaryzacją społeczną. Jakkolwiek nie spojrzeć – wydarzenia w Saksonii-Anhalt mogą stać się kolejnym elementem wewnętrznych sporów politycznych również w Polsce.
Najważniejszy bowiem pozostaje nie sam wynik pojedynczych wyborów, lecz kierunek zmian zachodzących w niemieckim społeczeństwie. Rekordowe poparcie dla AfD pokazuje, że proces politycznego przesunięcia nie jest chwilowym protestem, lecz zjawiskiem o charakterze długofalowym i postępującym. To właśnie od sposobu, w jaki niemieckie partie głównego nurtu odpowiedzą na ten sygnał, będzie zależało, czy wydarzenia z Magdeburga okażą się jedynie regionalnym wstrząsem, czy początkiem głębszej przebudowy politycznej w najważniejszym państwie Unii Europejskiej. [MI]
Dziękuję, że przeczytałaś/przeczytałeś mój artykuł. Jeżeli chcesz być informowana/informowany o nowych publikacjach, polub i obserwuj profil IKONA.press na portalach Bluesky + Facebook + Linkedin.









