Cichy drenaż przyszłości – kryzys edukacji zamyka drogę do innowacyjnej gospodarki

Polska przez wiele lat była stawiana za wzór kraju, który dzięki edukacji skutecznie nadrabia cywilizacyjne zaległości.  Rosła liczba studentów, poprawiały się wyniki uczniów, a wyższe wykształcenie było dźwignią społecznego awansu po 1989 roku.  Od kilku lat ten optymistyczny obraz coraz częściej ustępuje miejsca niepokojącym pytaniom.  Czy system edukacji, który miał przygotować kraj do gospodarki opartej na wiedzy, sam nie stał się jedną z największych barier rozwojowych?  Czy Polska jest gotowa na erę sztucznej inteligencji, automatyzacji i globalnej konkurencji technologicznej, skoro coraz więcej sygnałów wskazuje na osłabienie kompetencji młodych ludzi i problemy sektora nauki?

Stawką jest zdolność państwa do tworzenia innowacji, utrzymywania konkurencyjności gospodarki i budowania dobrobytu w kolejnych dekadach.  Chodzi więc zarówno wyniki egzaminów, pozycje w rankingach jak i los poszczególnych uczelni.  Już dziś w szkołach, laboratoriach i ośrodkach badawczych rozstrzyga się przyszłość.  Polska albo pozostanie krajem taniej siły roboczej i montownią cudzych technologii, albo stanie się miejscem powstawania innowacyjnych rozwiązań.

Korzenie akademickiego bezwładu – historyczne uwarunkowania i systemowe przyczyny

Źródeł obecnego kryzysu polskiej edukacji nie można szukać wyłącznie w decyzjach ostatnich lat.  Wiele problemów ma charakter strukturalny i narastało przez dekady.  Po transformacji ustrojowej priorytetem było zwiększenie dostępu do studiów wyższych.  Cel ten osiągnięto – liczba studentów rosła szybciej niż możliwości finansowe uczelni, a dyplom stał się powszechnym elementem ścieżki zawodowej.  Masowość ta z jednej strony przyniosła korzyści społeczne; z drugiej osłabiła selektywność systemu i doprowadziła do ogromnego zróżnicowania jakości nauczania pomiędzy poszczególnymi ośrodkami akademickimi.

Skutek jest taki, że Polska może pochwalić się wysokim odsetkiem osób z wyższym wykształceniem, jednak coraz częściej podnoszony jest problem niedopasowania kompetencji absolwentów do potrzeb nowoczesnej gospodarki. Komisja Europejska zwraca uwagę, że chociaż osiągnięto cel dotyczący poziomu wykształcenia wyższego, kraj nadal zmaga się z niedoborem specjalistów w obszarach STEM (Science – nauka/przyroda, Technology – technologia, Engineering – inżynieria, Mathematics matematyka).

Trwałym problemem jest niedofinansowanie nauki, na które nakłada się – podobnie jak w finansowaniu np. służby zdrowia – niewłaściwa struktura rozdziału środków pomiędzy uczelniami lepszymi i słabszymi, na co wskazują kolejne raporty, a także wypowiedzi przedstawicieli środowiska akademickiego.  Polska wciąż przeznacza na badania i rozwój środki znacząco odbiegające od poziomów charakteryzujących najbardziej innowacyjne gospodarki.  Sekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego Marek Gzik informował, że w 2024 roku wydatki na badania i rozwój wyniosły około 1,1% PKB, podczas gdy kraje będące liderami innowacyjności inwestują ponad dwukrotnie więcej.  Tak niski poziom finansowania poważnie ogranicza możliwości prowadzenia ambitnych projektów badawczych, trudności w przyciąganiu talentów, także z zagranicznych uczelni, a przede wszystkim znacząco  słabszą współpracę nauki z biznesem.

Uczelnie w większości zmuszone są koncentrować się na utrzymaniu bieżącej działalności zamiast na długofalowym rozwoju zarówno programów edukacji jak też coraz częściej pracy naukowej i innowacyjnych wynalazków.  Niedobór środków przekłada się na starzenie infrastruktury i sprzętu, ograniczone możliwości komercjalizacji krajowej i międzynarodowej, a także odpływ części bardziej wartościowych naukowców do sektora prywatnego lub zagranicznych instytucji badawczych.  Problem ten nie pojawił się nagle, lecz jest efektem wieloletniego odkładania przez polityków strategicznych inwestycji w kapitał intelektualny kraju.

Wprowadzenie nowoczesnego systemu edukacji, a już szczególnie w obszarze kształcenia wyższego, hamowane jest przez to, że programy nauczania właściwie nigdy nie zostały poprawnie dostosowane do realiów zmieniającego się rynku pracy.  Szkoły i uczelnie przez lata funkcjonowały – a część niestety nadal tak działa – według tych samych, dzisiaj już archaicznych procedur, które premiują odtwarzanie wiedzy zamiast rozwijać kreatywność i uczyć rozwiązywania problemów oraz pracy zespołowej i projektowej.  Tym bardziej jest to istotne, że dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji, automatyzacji, analizy danych czy gospodarki cyfrowej wymaga modelu kształcenia wysoce elastycznego i odpowiadającego współczesnym wymogom gospodarki.

Skalę wyzwania pokazują także obserwacje Komisji Europejskiej, która w raporcie „Education and Training Monitor 2025” pokazuje, że chociaż polscy uczniowie nadal osiągają wyniki wyższe od średniej unijnej, to jednak od 2018 roku wyraźnie spadają podstawowe kompetencje.  Zmniejsza się też liczba dobrze wykwalifikowanych pracowników, co bezpośrednio wpływa na coraz większe ograniczenia w kontekście wzrostu produktywności gospodarki.  Sygnał jest wyraźny i tylko podkreśla problem całego łańcucha edukacyjnego, który coraz bardziej nie nadąża za tempem zmian technologicznych i gospodarczych.

Kryzys kompetencji – realia współczesnej szkoły i wpływ na rozwój Polski

Jeszcze przez około 20 lat po przełomie polityczno-gospodarczym w 1989 roku polska edukacja była przedstawiana jako jeden z największych sukcesów transformacji.  Wyniki międzynarodowych badań plasowały uczniów powyżej średniej państw rozwiniętych, a rosnący poziom wykształcenia społeczeństwa uznawano za jeden z filarów modernizacji kraju.  Jednak ten obraz szybko zaczął się zmieniać – znacznemu pogorszeniu uległy kompetencje fundamentalne, szczególnie w obszarze matematyki, czytania ze zrozumieniem czy rozwiązywania problemów.

Najbardziej alarmujące wnioski przyniosła najnowsza edycja badania PISA (Programme for International Student Assessment, Program Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów) przeprowadzona w 2022 roku przez OECD.  W porównaniu z poprzednim pomiarem w 2018 roku wyniki polskich piętnastolatków spadły w matematyce o 27 punktów, w czytaniu ze zrozumieniem o 24 punkty, a w naukach przyrodniczych o 27 punktów.  Był to jeden z największych regresów odnotowanych wśród państw uczestniczących w badaniu.  Skala spadków jest tak duża, że nie można tu mówić o chwilowym pogorszeniu wyników, lecz o trwałym osłabieniu fundamentów edukacyjnych młodego pokolenia.

Problem jest jednak znacznie szerszy i obejmuje nie tylko dzieci i młodzież w wieku szkolnym, ale całe społeczeństwo.  Gdy zbadano kompetencje osób dorosłych okazało się, że znacząca część Polaków ma trudności z analizą bardziej złożonych tekstów, interpretacją danych liczbowych oraz oceną wiarygodności informacji.  Gospodarka opartej na wiedzy wymaga jednak, aby tego rodzaju umiejętności były nie mniej rozwinięte niż twarde kwalifikacje zawodowe.  Kandydatom do pracy brakuje więc nie tylko specjalistycznej wiedzy, ale przede wszystkim samodzielności, myślenia analitycznego czy zdolności adaptacji do nowych technologii, co też coraz częściej wskazują pracodawcy.

Na i tak już dość pesymistyczny obraz nakładają się rosnące nierówności edukacyjne.  Rodzice lepiej wykształceni, a przede wszystkim osoby zamożne coraz częściej decydują, aby edukacja ich dzieci odbywała się w szkołach niepublicznych, zapewniających lepsze warunki nauki i wyższy poziom dbałości o ucznia, a także posyłają je na korepetycje i dodatkowe zajęcia rozwijające przydatne umiejętności.  Trend ten potwierdzają dane Głównego Urzędu Statystycznego, które pokazują, że liczba uczniów szkół niepublicznych systematycznie rośnie zarówno na poziomie podstawowym, jak i ponadpodstawowym.  Z jednej strony świadczy to o rosnącym popycie na alternatywne formy kształcenia; z drugiej oznacza stopniowe tworzenie systemu edukacji dwóch prędkości, w którym dostęp do lepszej edukacji coraz silniej zależy od sytuacji materialnej rodziny.

Gospodarki konkurujące na globalnym rynku rozwijają się dzięki innowacjom, nowym technologiom oraz wysoko wykwalifikowanym specjalistom.  Tymczasem Polska przeznaczając na badania i rozwój około 1,1% PKB, coraz bardziej zostaje w tyle za państwami będącymi europejskimi liderami innowacyjności.  Ograniczone finansowanie nauki zbiegające się z pogarszającą jakością kapitału ludzkiego tworzy szczególnie niekorzystne połączenie.  Mniejsza liczba dobrze przygotowanych absolwentów szkół i uczelni wyższych oznacza, że będziemy mieli w niedalekiej przyszłości brak inżynierów, badaczy, ale także przedsiębiorców zdolnych do tworzenia nowych rozwiązań oraz wspierających polską gospodarkę.

Wielu ekonomistów zwraca uwagę, że taka sytuacja będzie miała ogromny wpływ na dalszym rozwój kraju, grożąc między innymi wejściem w pułapkę średniego dochodu.  Model gospodarki oparty na relatywnie taniej pracy, zagranicznych inwestycjach oraz imporcie technologii już właściwie osiągnął swoje naturalne ograniczenia.  Dalszy wzrost wymaga silnego sektora badawczo-rozwojowego i kadr zdolnych do konkurowania wiedzą, a nie kosztami, zdolnego do tworzenia i wdrażania własnych innowacji.  W świecie sztucznej inteligencji, automatyzacji i gospodarki cyfrowej o pozycji państw coraz częściej decyduje bowiem jakość kapitału ludzkiego, a nie wielkość zasobów materialnych.  Jeżeli więc system edukacji nie będzie dostarczał odpowiednich kompetencji, Polska może utracić część przewagi kraju dynamicznie rozwijającego się i nadrabiającego postkomunistyczne zaległości, co przez ostatnie dekady istotnie napędzało rozwój gospodarczy.

Między deregulacją a rewolucją – polskie perspektywy

Pogarszająca się jakość kształcenia i słabnąca pozycja polskiej nauki powodują, że reforma w obszarze edukacji jest jednym z najważniejszych wyzwań na najbliższe lata.  Utrzymanie dotychczasowego modelu nie pozwoli skutecznie konkurować z państwami, które konsekwentnie inwestują w wiedzę, badania i rozwój nowych technologii, nie szczędząc na ten cel odpowiednich funduszy.  Nie chodzi przy tym o odpowiedź na pytanie czy zmiany są potrzebne, lecz jak szybko i w jakim zakresie należy je przeprowadzić.

Kierunki działań ma wskazywać przygotowywana Strategia Rozwoju Szkolnictwa Wyższego do 2035 roku.  Dokument określa między innymi sposoby zwiększenia konkurencyjności uczelni, poprawy jakości badań oraz lepszego powiązania systemu akademickiego z potrzebami gospodarki.  Równolegle podejmowane są działania mające ograniczać biurokrację, upraszczać procedury związane z prowadzeniem badań naukowych oraz zwiększać atrakcyjność kariery akademickiej młodych naukowców.  Rozwiązania obejmują również ułatwienia dla doktorantów oraz działania uszczelniające system w zakresie weryfikacji kwalifikacji czy zwalczania nielegalnego handlu fałszywymi dyplomami.

Trzeba jednak podkreślić, że działania organizacyjne nie wystarczą, jeżeli nie nastąpi zdecydowane zwiększenie nakładów finansowych.  Środowiska akademickie i organizacje naukowe podnoszą postulat przeznaczania na badania i rozwój minimum 3% PKB, przy czym według części ekonomistów tylko taki poziom wydatków może być uznany warunek minimum budowy gospodarki zdolnej do samodzielnego tworzenia technologii i konkurowania na globalnych rynkach.  Państwa znajdujące się w europejskiej czołówce innowacyjności regularnie przekraczają ten próg, traktując inwestycje w naukę jako element strategii bezpieczeństwa gospodarczego, a nie wyłącznie koszt budżetowy.

Zmiany konieczne są między innymi w sposobie finansowania uczelni wyższych.  Obecny model premiuje przede wszystkim stabilność funkcjonowania instytucji, natomiast bardziej istotne byłoby znacznie większe powiązanie środków publicznych z jakością badań, skutecznością komercjalizacji wyników naukowych oraz współpracą uczelni z biznesem. Zwolennicy takiego podejścia wskazują, że uczelnie powinny być zachęcane do realizacji projektów generujących wartość gospodarczą, a nie do jedynie spełniania formalnych kryteriów oceny.

Przy planowaniu reformy i rozwoju systemu edukacji trzeba uwzględnić niezwykle szybki postęp w zakresie technologii cyfrowych oraz sztucznej inteligencji, który może całkowicie zmienić sposób zdobywania kwalifikacji.  Nauczanie online oraz platformy edukacyjnych pokazały, że coraz większego znaczenia nabierają krótsze i bardziej elastyczne formy potwierdzania kompetencji, a także tak zwane mikropoświadczenia, czyli certyfikaty potwierdzające zdobycie konkretnych umiejętności.  Rozwiązania tego rodzaju są rozwijane również na poziomie Unii Europejskiej jako odpowiedź na szybko zmieniające się potrzeby rynku pracy.

W perspektywie kolejnych 10 lat należy się spodziewać stopniowego, ale coraz pełniejszego przechodzenie na model hybrydowego nauczania – tradycyjne studia będą uzupełniane przez krótkie programy kompetencyjne, współpracę międzynarodową oraz cyfrowe narzędzia kształcenia.  Znaczenia nabiorą nie tylko uczelnie, ale przede wszystkim partnerstwa z przedsiębiorstwami, instytutami badawczymi i zagranicznymi ośrodkami naukowymi. Ostatecznie powodzenie tych zmian będzie jednak zależało nie od liczby strategii i dokumentów, nie od finansowania systemu edukacji, lecz od gotowości państwa do uznania edukacji i nauki za jeden z najważniejszych obszarów długoterminowych inwestycji rozwojowych.

Kluczowe będzie zwiększenie inwestycji w badania i rozwój, większa elastyczność systemu kształcenia oraz bliższa współpraca edukacji z sektorem nowych technologii.  Jeżeli reformy zostaną przeprowadzone konsekwentnie, kryzys może stać się punktem zwrotnym prowadzącym do modernizacji całego systemu edukacji.  Jeżeli jednak proces ten nie uda się, luka wobec najbardziej innowacyjnych gospodarek niestety będzie powiększać się – stopniowo i coraz bardziej. [IP]


Na potrzeby przygotowania artykułu wykorzystano informacje pochodzące z:

  • 2025, Komisja Europejska, raport „Education and Training Monitor 2025 – Poland”
  • 2025, Sejmowa Komisji Edukacji i Nauki, sprawozdanie „Niskie nakłady na edukację i naukę w Polsce”
  • 5.12.2023/5.07.2024, OECD, „PISA 2022 Results”
  • 2025, GUS, raport „Oświata i wychowanie w roku szkolnym 2024/2025”.
  • 2023-2025, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, GUS, dane dotyczące nakładów B+R
  • 2024-2026, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, komunikaty dotyczące prac nad Strategią Rozwoju Szkolnictwa Wyższego do 2035 roku
  • 2024-2026, Komisja Europejska, raporty dotyczące badań i innowacji
  • 2024-2026, Komisja Europejska, „European Approach to Micro-credentials”

Dziękuję, że przeczytałaś/przeczytałeś mój artykuł. Jeżeli chcesz być informowana/informowany o nowych publikacjach, polub i obserwuj profil IKONA.press na portalach Bluesky + Facebook + Linkedin.


Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Archiwalne

Tagi

Bezpieczeństwo międzynarodowe Bezpieczeństwo wewnętrzne Biznes Chiny Cyberbezpieczeństwo Demokracja Edukacja Energetyka Etyka EU - European Union Globalne ocieplenie Humanizm Infrastruktura krytyczna Innowacje Klimat Kosmos Kryzys gospodarczy Legislacja MC - Ministerstwo Cyfryzacji MS - Ministerstwo Sprawiedliwości NATO - North Atlantic Treaty Organization Ocean Ochrona obywatela Ochrona przyrody Odnawialne źródła energii Polityka społeczna POLSA - Polska Agencja Kosmiczna Prasa i Media Prawa Człowieka Prawa obywatelskie Prawo Praworządność Rosja Rynek pracy Stany Zjednoczone Strategia rozwoju SZ - Siły Zbrojne Sztuczna Inteligencja Służba Zdrowia Transformacja energetyczna Transformacja technologiczna Ukraina Wiedza Wojna Środowisko