Amerykański orzeł vs chiński smok

Światowy układ sił zmienia się szybciej niż dotychczas przewidywało to wielu polityków i analityków.  Ostatnie miesiące, a szczególnie wydarzenia ostatniego tygodnia, pokazały, że Stany Zjednoczone pod rządami Donalda Trumpa tracą zdolność do utrzymania pozycji dominującej zarówno w wymiarze gospodarczym, jak i politycznym.

Sytuację tę wykorzystują Chiny, wzmacniając swoje wpływy i budując sieć zależności, która coraz mocniej obejmuje także państwa Unii Europejskiej.  Europa, obserwując napięcia między Waszyngtonem a Pekinem, już nie tylko kwestionuje dotychczasowe założenia dotyczące bezpieczeństwa i partnerstwa transatlantyckiego, ale coraz bardziej dąży do samostanowienia politycznego, gospodarczego, a także militarnego.

Polska, znajdująca się w sferze wpływów oraz interesów globalnych graczy, już dziś musi podejmować decyzje, które zadecydują o jej pozycji w nadchodzącej dekadzie.

Erozja dominacji USA

Coraz wyraźniej widać, jak w ciągu ostatnich miesięcy układ sił oraz wpływów Stanów Zjednoczonych i Chin ulega przyspieszonej zmianie.  Chociaż oba państwa pozostają największymi gospodarkami świata, to ich relacje przestały przypominać rywalizację dwóch równorzędnych potęg.

Wydarzenia z ostatniego tygodnia pokazują, że to Pekin coraz częściej narzuca warunki, a Waszyngton reaguje z pozycji defensywnej.  Trzydniowa wizyta Prezydenta USA Donalda Trumpa u przewodniczącego ChRL Xi Jinpinga, opisywana jako symboliczna próba odbudowy wpływów, odbywała się w atmosferze napięcia i dużej politycznej niepewności.  Przyczyną tego jest fakt, że Chiny świadomie wykorzystują globalne zawirowania – od wojny w Iranie po zakłócenia na rynkach energii – aby budować swój wizerunek jako stabilnego partnera gospodarczego i dyplomatycznego, podczas gdy USA koncentrują się na działaniach o charakterze interwencyjnym i coraz częściej postrzegane są jako chwiejny domek z kart, nawet jeżeli zbudowany jest z talii samych Asów.

Szczególny wymiar zyskały doniesienia o porozumieniu Trumpa z Xi, dotyczącym czasowego wstrzymania kontroli eksportu metali ziem rzadkich.  Chociaż na pierwszy rzut oka mogłoby to wyglądać na sukces dyplomatyczny Waszyngtonu, to w rzeczywistości jest rozwiązaniem tymczasowym, które daje oddech przede wszystkim Europie, natomiast Chinom pozwala zachować pełną kontrolę nad kluczowymi surowcami.  Europejscy analitycy zwracają przy tym uwagę, że Pekin wykorzystuje sytuację, aby przetestować reakcje Zachodu na stopniowe poszerzanie pola manewru gospodarczego.  W praktyce oznacza to jednak, że USA nie są już w stanie narzucać warunków w strategicznych sektorach, natomiast ich działania mają charakter reaktywny, a nie koncepcyjny i sprawczy.

Jednocześnie Chiny intensyfikują działania dyplomatyczne w Azji Południowo‑Wschodniej, krajach Zatoki Perskiej oraz w Afryce i Ameryce Łacińskiej.  Zacieśnianie więzi handlowych i inwestycyjnych w tych regionach świata jest bowiem elementem długofalowej strategii, której celem jest uniezależnienie Pekinu od presji amerykańskiej i jednocześnie osłabienie wpływów USA w kluczowych obszarach.  Należy przy tym zwrócić uwagę na to, że Chiny dążą do strategicznej stabilności gospodarczej, podczas gdy Stany Zjednoczone, koncentrując się na działaniach militarnych i sankcyjnych, zachowują się jak szeryf świata, co dodatkowo pogłębia różnicę w postrzeganiu obu państw przez partnerów międzynarodowych.

Polityka presji gospodarczej administracji Trumpa w ostatnich miesiącach doprowadziła do eskalacji ceł oraz napięć handlowych pomiędzy USA a Chinami.  Działania te miały na celu ograniczenie wpływów Chin, jednak w praktyce wywołały globalne turbulencje w gospodarce światowej, które uderzyły również w sojuszników USA.  Europa, znajdująca się między konfrontacyjną polityką Waszyngtonu a rosnącą asertywnością Pekinu, coraz częściej sygnalizuje, że nie może i nie chce już dłużej polegać na amerykańskiej strategii, do tej pory przewidywalnej.  Stany Zjednoczone nie są już bowiem w stanie pełnić roli stabilizatora globalnego handlu, gdyż ich działania przynoszą coraz bardziej poważne skutki uboczne, osłabiając pozycję Zachodu jako całości.

Szczególnie wymowna była wypowiedź Ignacio Garcii Bercero, byłego Dyrektora Generalnego w departamencie handlu Komisji Europejskiej, który stwierdził, że „Europa nie może po prostu czekać na rozwój relacji między Stanami Zjednoczonymi a Chinami.  Powinna wypracować własne kanały dialogu z Chinami.” (31.10.2025, Politico).  Pomimo, że słowa te padły ponad pół roku temu i odnosiły się bezpośrednio do europejskiej strategii, to pośrednio wskazują na szerszy problem: USA przestały być liderem globalizacji, a ich zdolność do kształtowania globalnego porządku znacząco osłabła.

Mit niepodważalnej potęgi Ameryki ulega szybkiej erozji.  Co prawda Stany Zjednoczone nadal dysponują ogromnym potencjałem gospodarczym i militarnym, jednak ich zdolność do narzucania globalnych reguł stała się mocno ograniczona.  Chiny natomiast konsekwentnie wykorzystują każdą okazję, aby wzmacniać swoją pozycję i przejmować inicjatywę w kluczowych obszarach światowej polityki i gospodarki.

Reakcja Europy na słabnącą Amerykę

Wizyta Trumpa w Chinach była szeroko komentowana w europejskich mediach.  Została jednak odebrana jako sygnał, że Waszyngton i Pekin mogą dążyć do wypracowania porozumienia, które niekoniecznie będzie korzystne dla państw Unii Europejskiej.  Rozmowy przywódców USA i Chin odbywają się w momencie, gdy globalna gospodarka podlega wielu napięciom handlowym i geopolitycznym, a Europa – zwłaszcza Niemcy, Francja i Włochy – odczuwają skutki rosnącej presji ze strony Chin.  Pekin coraz śmielej realizuje swój plan dalszego wzmacniania dominacji gospodarczej, szczególnie w sektorach nowoczesnych technologii takich jak AI, robotyka, energetyka, chemia i motoryzacja, co dla europejskiego przemysłu oznacza dynamicznie rosnącą konkurencję, ale przede wszystkim ryzyko utraty dotychczas silnej pozycji na kluczowych rynkach.  Tym samym Europa znalazła się w wyjątkowo trudnym położeniu między Stanami Zjednoczonymi a Chinami.

Chiny także dostrzegają rosnące napięcia między USA a Europą i oczywiście aktywnie je wykorzystują, pokazując się jako stabilny i bezpieczny partner gospodarczy.  Pekin dostrzega aktualnie wyjątkową szansę na pogłębienie współpracy z państwami UE, zwłaszcza w sytuacji, gdy administracja Trumpa zwiększa presję na europejskie rządy w kwestiach handlowych i militarnych.  Wystarczy wskazać, jak amerykańskie żądania zwiększenia wydatków na obronność oraz groźby wprowadzenia nowych ceł wywołują narastającą niepewność w europejskich stolicach.  Jak zauważył Ali Wyne, analityk i doradca w International Crisis Group: „Prezydent popełnił błąd, rozpoczynając grę taryfową, co przyniosło efekt odwrotny do zamierzonego, dając Chinom trwałą przewagę w negocjacjach ze Stanami Zjednoczonymi.  Prowadząc tak agresywną politykę wobec sojuszników i partnerów, Trump osłabił również wielostronne możliwości wywierania nacisku, jakie Stany Zjednoczone mogą wykorzystać w negocjacjach z Chinami.” (8.02.2026, The Wire China).  W efekcie część państw UE zaczyna rozważać bardziej elastyczne podejście do relacji z Chinami, traktując je jako potencjalną przeciwwagę dla nieprzewidywalnej polityki USA.

Szczególną uwagę zwracają komentarze dotyczące możliwych konsekwencji rozmów Trump–Xi dla europejskiej gospodarki.  Niemieckie media podkreślały, że ewentualne porozumienie między USA a Chinami może zostać zawarte kosztem interesów Europy, zwłaszcza ze względu na dostęp do rynków.  Wskazywano, że Pekin konsekwentnie realizuje strategię wzmacniania swojej pozycji w globalnych łańcuchach dostaw, a jednocześnie stara się ograniczać wpływy amerykańskie w Europie.  Dla Berlina, którego gospodarka w dużej mierze opiera się na eksporcie, rosnąca zależność od chińskiego rynku będzie więc coraz bardziej problematyczna.  W komentarzach pojawiały się też ostrzeżenia, że Europa może znaleźć się w sytuacji, w której będzie musiała wybierać między współpracą z USA a utrzymaniem dobrych relacji gospodarczych z Chinami.  Jeszcze kilka lat temu taki wybór wydawałby się abstrakcyjny.

W tym kontekście rośnie znaczenie europejskich debat o autonomii strategicznej.  Europa nie może już opierać się na założeniu, że to Stany Zjednoczone będą gwarantem stabilności i bezpieczeństwa także na kontynencie.  Polityka Trumpa wobec Ukrainy, a także jego podejście do NATO, budzą w europejskich stolicach coraz większy niepokój.  Jednocześnie Chiny starają się oferować współpracę gospodarczą i inwestycyjną, którą część państw może uważać za atrakcyjną, tym bardziej w obliczu rosnących kosztów obronności i niepewności na rynkach.  Trafnie sytuację przewidział już ponad tok temu Stefan Wolff, profesor bezpieczeństwa międzynarodowego na Uniwersytecie Birmingham: „Europejskie podejście do ograniczania ryzyka może się zmienić, dając nowe możliwości Chinom.” (11.03.2025, Business Insider Polska).

Europa stanęła więc przed koniecznością redefinicji swojej pozycji w globalnym układzie sił. Ostatni tydzień przyniósł kolejne dowody na to, że relacje transatlantyckie są coraz bardziej napięte, a Chiny konsekwentnie wykorzystują każdą okazję, aby zwiększyć swoje wpływy na kontynencie.  W efekcie Europa znalazła się w sytuacji, w której musi jednocześnie reagować na presję ze strony USA oraz na rosnącą aktywność Chin, starając się przy tym zachować własną podmiotowość i zdolność do samodzielnego działania.

Miejsce Polski w nowym układzie sił

Także w Polsce wyraźnie wzrosło zainteresowanie konsekwencjami globalnego przesuwania się układu sił pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami.  Dyskusja na ten temat nabrała tempa po wizycie we wrześniu 2025 r. szefa chińskiej dyplomacji Wanga Yi w Warszawie, która de’facto była elementem szerszej ofensywy dyplomatycznej Pekinu w Europie Środkowej.  Wizyta ta pokazała, że Chiny traktują region jako przestrzeń, w której z powodzeniem mogą budować wpływy, zwłaszcza w sytuacji, gdy relacje transatlantyckie stają się coraz bardziej napięte.  Rozmowy dotyczyły przede wszystkim bezpieczeństwa oraz kwestii gospodarczych, jednak brak jednoznacznej reakcji Pekinu na incydenty z wtargnięciem dronów nad Polskę, Rumunię czy Litwę został odebrany jako sygnał, że Chiny nie zamierzają zmieniać swojej polityki i relacji z Rosją.  Jak zauważył analityk Konrad Szatters: „Skoro Chiny wspierają Moskwę i nie odcinają się jednoznacznie od działań militarnych, to również dla nas mogą być potencjalnym zagrożeniem. (…) Sygnały ostrzegawcze powinny się nam powoli zapalać.” (22.09.2025, Onet).  Chociaż wypowiedź dotyczyła szerszego kontekstu, doskonale prognozuje obecną sytuację.

Polska znajduje się dziś w szczególnie złożonym położeniu gospodarczym.  Z jednej strony jest silnie związana z USA w obszarze bezpieczeństwa; z drugiej – nasza gospodarka jest w coraz większym stopniu powiązana z rynkiem europejskim, który coraz intensywniej odczuwa skutki eskalacji wojny handlowej między Waszyngtonem a Pekinem.  Rosnące napięcia celne mogą uderzyć głównie w polski eksport, zwłaszcza w sektorach zależnych od niemieckich łańcuchów dostaw.  Bowiem to właśnie Niemcy jako największy partner handlowy Polski, są szczególnie narażone na skutki amerykańskich ceł oraz chińskich działań odwetowych.  W efekcie polskie firmy mogą odczuć zarówno spadek zamówień, jak i wzrost kosztów produkcji.  Jednocześnie rośnie znaczenie infrastruktury logistycznej. Zamknięcie terminalu w Małaszewiczach, określanego jako „chińska brama do Europy”, będące konsekwencją napięć na granicy z Białorusią, było jednym z ważniejszych tematów rozmów z delegacją chińską.  Wskazuje to, że Polska musi równocześnie dbać o bezpieczeństwo granic jak i utrzymywać stabilność kluczowych szlaków handlowych.

Intensyfikuje się coraz bardziej polityczna debata o miejscu Polski w zmieniającym się układzie sił.  Rosnąca niepewność co do polityki USA pod rządami Trumpa sprawia, że w Warszawie też coraz częściej mówi się o konieczności wzmacniania współpracy europejskiej, zwłaszcza w obszarze bezpieczeństwa i nowoczesnych technologii.  Jednocześnie Polska nie może ignorować rosnącej aktywności Chin w regionie, chociaż współpraca ta musi być prowadzona ostrożnie, z uwzględnieniem ryzyka politycznego i gospodarczego.  Pojawiają się również głosy, że Polska powinna aktywnie uczestniczyć w europejskich działaniach na rzecz ograniczania zależności od Chin w kluczowych sektorach, takich jak technologie cyfrowe, surowce strategiczne czy energetyka, a przyszła polityka Warszawy będzie musiała łączyć utrzymanie silnych relacji z USA, wzmacnianie pozycji w Unii Europejskiej oraz ostrożne zarządzanie relacjami z Chinami.

Polska stoi przed koniecznością podejmowania przyszłościowych decyzji, które będą miały wpływ na jej bezpieczeństwo, gospodarkę oraz pozycję międzynarodową.  Globalne napięcia nie są bowiem abstrakcyjnym problemem, lecz realnym wyzwaniem, które od polskich władz wymaga aktywnej i dogłębnie przemyślanej polityki.  Im bardziej USA i Chiny rywalizują o wpływy, tym bardziej Polska musi budować odporność gospodarczą, wzmacniać współpracę europejską i jednocześnie zachowywać zdolność do prowadzenia samodzielnej i silnej polityki w kluczowych obszarach.

Kierunek zachodni czy wschodni

Zmiana globalnego układu sił stawia Polskę przed koniecznością przemyślenia dotychczasowych założeń polityki zagranicznej i gospodarczej.  Rywalizacja USA i Chin nie jest odległym konfliktem dwóch potęg, lecz procesem bezpośrednio wpływającym na europejską stabilność, łańcuchy dostaw i bezpieczeństwo regionu.  Polska jako państwo silnie związane z USA w obszarze obronności, a jednocześnie zależne od europejskiej gospodarki, musi działać wielotorowo.

Najważniejszym wyzwaniem jest wzmocnienie odporności gospodarczej poprzez dywersyfikację partnerów handlowych i inwestycje w technologie, które ograniczą zależność od importu z Chin.  Równolegle Polska musi zwiększać aktywność i uczestnictwo w europejskich inicjatywach dotyczących bezpieczeństwa i autonomii strategicznej, zwłaszcza w obszarach energetyki, cyfryzacji i infrastruktury krytycznej.  Polska powinna również rozwijać współpracę regionalną, aby zwiększyć swoją pozycję negocjacyjną wobec globalnych graczy.

W relacjach z USA kluczowe będzie utrzymanie współpracy wojskowej, ale przy jednoczesnym budowaniu zdolności obronnych w ramach Unii Europejskiej.  Wobec Chin powinna być prowadzona polityka ostrożna i pragmatyczna, unikająca nadmiernej zależności w sektorach strategicznych.  Nadchodzące lata będą wymagały konsekwentnych decyzji, które pozwolą Polsce zachować stabilność i podmiotowość w świecie, w którym dotychczasowe reguły budowania przewagi politycznej i gospodarczej właściwie już przestały obowiązywać.  [MI]


Dziękuję, że przeczytałaś/przeczytałeś mój artykuł. Jeżeli chcesz być informowana/informowany o nowych publikacjach, polub i obserwuj profil IKONA.press na portalach Bluesky + Facebook + Linkedin.


Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Archiwalne

Tagi

Bezpieczeństwo międzynarodowe Bezpieczeństwo wewnętrzne Bliski Wschód Chińska Republika Ludowa Demokracja Donald Trump Donald Tusk Energetyka Etyka Humanizm Innowacje Kancelaria Prezesa Rady Ministrów Klimat Konstytucja RP Kosmos Kryzys gospodarczy Legislacja Ministerstwo Cyfryzacji Ministerstwo Sprawiedliwości Morze Bałtyckie NATO Ocean Ochrona obywatela Ochrona przyrody Odnawialne źródła energii Paliwa kopalne Polityka społeczna Prasa i Media Prawa Człowieka Prawa obywatelskie Prawo Praworządność Siły Zbrojne Stany Zjednoczone Strategia rozwoju Sztuczna Inteligencja Służba Zdrowia Transformacja energetyczna Transformacja technologiczna Unia Europejska Waldemar Żurek Wojna Współpraca gospodarcza Wybory parlamentarne Środowisko