Pułapki europejskiej transformacji energetycznej

Ograniczenia rozwoju oraz perspektywy szybkiej transformacji energetycznej w Europie to temat równie gorący, co rekordowe średnie temperatury, wpływające na lodowce tracące masę w coraz szybszym tempie.  Europa stanęła na rozdrożu – będzie liderem globalnej dekarbonizacji, tracąc jednocześnie kontrolę nad własnym bezpieczeństwem energetycznym, albo wyprzedzą ją inne regiony świata.

Największą barierą jest starzejąca się infrastruktura sieciowa oraz możliwości magazynowania energii.  Transformacja energetyczna w Europie jest bowiem zależna przede wszystkim od inwestycji w modernizację sieci przesyłowych i magazyny energii.  I to nie jest zagadnienie abstrakcyjne.  Odnawialne źródła energii rosną jak na drożdżach, ale przestarzała sieć często nie nadąża z ich absorpcją i dystrybucją wytwarzanej energii.  Dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energetycznej Fatih Birol wprost powiedział, że jednym z największych ograniczeń jest brak odpowiedniej infrastruktury przesyłowej, oraz że „instalujemy rekordową ilość mocy z Odnawialnych Źródeł Energii, ale prąd nie trafia do odbiorców z powodu przestarzałej sieci”. Problemem są także trudności z uzyskiwaniem pozwoleń na nowe połączenia. 

Trzeba przy tym wziąć pod uwagę, że największy sukces OZE może stać się ich własnym problemem – sieć przeciążona energią z farm wiatrowych lub słonecznych reaguje niestabilnością, co już objawiło się blackoutami w niektórych regionach Europy.  Dlatego fundusze infrastrukturalne są kluczowe. Komisja Europejska przyznała właśnie prawie 650 mln Euro na transgraniczne projekty dotyczące produkcji zielonego wodoru oraz modernizację sieci energetycznej, integrację inteligentnych sieci, a także rozwój magazynowania energii, co ma istotnie zwiększyć przepustowość i elastyczność systemów w całej Unii.

A’propos wodoru, to wydaje się, że stanie się on kluczowym elementem europejskiej transformacji. Wodór ma szansę być nowym nośnikiem energii wspierającym dekarbonizację przemysłu i transportu.  Produkcja wodoru z odnawialnych źródeł może przyczynić się do redukcji emisji CO₂.  Europa planuje osiągnąć do 2030 roku produkować 20 mln ton wodoru, jak i importować taką samą ilość.  Oznacza to powstanie nowego, strategicznego dla sektora energetycznego, rynku.

Jednak potencjał ten stoi w obliczu realnych ograniczeń.  Obecna produkcja wodoru w UE w ogromnej większości wciąż opiera się na przetwarzaniu gazu ziemnego, co podważa jego czystość klimatyczną.  Do tego dochodzi kwestia kosztów i technologii.  Elektrolizery potrzebne do produkcji zielonego wodoru są wysoce kosztowne, a skala ich działania jest wciąż daleka od celów – produkcja w Unii wynosi na razie około połowę tego, co zaplanowano na 2030 rok.

Krytycy wskazują, że wiele infrastrukturalnych projektów związanych z produkcją i dystrybucją wodoru, np. konwersja istniejących gazociągów, może okazać się kosztowna i nieefektywna, przedłużając zależność systemu energetycznego od paliw kopalnych, pod przykrywką „gotowości na wodór”.

Kolejną aspiracją europejskiej strategii energetycznej jest fuzja jądrowa – proces, który na papierze oferuje niemal nieograniczone, czyste źródło energii bez problemów z odpadami charakterystycznymi dla tradycyjnej energetyki jądrowej.  Parlament Europejski wezwał do utworzenia ram legislacyjnych oraz wsparcia inwestycji w technologię fuzji, podkreślając jej potencjał jako przyszłego filaru bezpieczeństwa energetycznego Europy.

Jak twierdzi niemiecka Europosłanka Hildegard Bentele: „Fuzja energetyczna to szansa Europy, by przemienić przywództwo naukowe w siłę przemysłową.”  Jednak, chociaż postępy naukowe są obiecujące, komercyjne wdrożenie fuzji jest nadal odległe o dekady i wymaga ogromnych nakładów kapitałowych, od których zależy tempo wdrożenia tych technologii.

Przy całym entuzjazmie wobec technologii OZE i wodoru, emocje odnośnie do europejskich planów studzi perspektywa surowcowa.  Europa jest mocno uzależniona od importu surowców krytycznych, w tym metali ziem rzadkich, aluminium oraz innych materiałów niezbędnych do produkcji turbin wiatrowych, paneli słonecznych czy akumulatorów energii elektrycznej.  Takie ograniczenia nie tylko wpływają na koszty związane z rozwojem energetyki odnawialnej czy wodorowej, ale przede wszystkim podnoszą ryzyko zaburzeń, a w skrajnie niekorzystnym scenariuszu, nawet całkowitego wstrzymania dostaw przez kontrahentów m.in. z USA czy Chin.

Mówiąc o inwestycjach w rozwój energetyki alternatywnej, trzeba wziąć pod uwagę, że ich skala, potrzebna do realizacji ambitnych celów stawianych przez UE, jest monumentalna. Według raportów Komisji Europejskiej, aby osiągnąć cele klimatyczne UE do 2030 roku, roczne inwestycje w system energetyczny musiałyby wzrosnąć do około 565 mld euro, a jest to niemal dwukrotnie więcej niż w poprzedniej dekadzie.  Oznacza to ogromną presję na budżety państw członkowskich i inwestorów prywatnych. Tym bardziej, że bez zdecydowanego i przewidywalnego wsparcia politycznego wiele projektów może ugrzęznąć w biurokratycznych procesach lub po prostu zostać odłożonych na później.

Istotnym motorem przeprowadzenia koniecznych zmian są zagrożenia klimatyczne. Ekstremalne zjawiska pogodowe, podnoszenie się poziomu mórz, pożary i susze coraz częściej przypominają, że koszty opóźnień w transformacji będą znacznie wyższe niż nakłady niezbędne na inwestycje w nowoczesną i przyszłościową energetykę.  Co prawda emisje CO₂ w UE spadają, jednak tempo tego spadku wciąż jest niewystarczające, aby można było uniknąć najgorszych konsekwencji ocieplania się klimatu.

Podsumowując należy zauważyć, że Europie posiada realne fundamenty, aby stać się liderem transformacji energetycznej: bogate zasoby odnawialne, technologiczne know-how i polityczne aspiracje do neutralności klimatycznej.  Jednak osiągnięcie pełnej dekarbonizacji wymaga pokonania szeregu barier, w tym w szczególności jak najszybszej modernizacji sieci, rozwiązania problemów produkcji i magazynowania czystego wodoru, uruchomienia stabilnego finansowania projektów, a przede wszystkim uniezależnienia się od importu kluczowych surowców, w tym energetycznych jak LNG i ropa naftowa.  Z kolei postępy w produkowaniu energii z fuzji jądrowej, chociaż są obiecujące, to jej wykorzystanie na skalę przemysłową jest nadal bardzo odległe.

Transformacja energetyczna to wyścig z czasem  Stawka jest nie tylko ekonomiczna. To kwestia wysokiego poziomu bezpieczeństwa oraz geostrategicznej suwerenności Europy.  Unia Europejska albo przejmie stery w dążeniu do takiej przyszłości, albo będzie zmuszona nadganiać czas stracony przez ostatnie 2-3 dziesięciolecia, w cieniu bardziej zdecydowanych i silniejszych, globalnych graczy.   [MI]


Tagi:

Archiwalne

Tagi

Adam Szłapka Andrzej Domański Cezary Tomczyk Chińska Republika Ludowa Dania Dezinformacja Donald Trump Donald Tusk Emmanuel Macron Energetyka Etyka Europejska Agencja Kosmiczna Grenlandia Innowacje Kancelaria Prezesa Rady Ministrów Karol Nawrocki Klimat Kosmos Magdalena Sobkowiak-Czarnecka Ministerstwo Aktywów Państwowych Ministerstwo Cyfryzacji Ministerstwo Finansów i Gospodarki Ministerstwo Obrony Narodowej Morze Bałtyckie NATO Ocean Ochrona przyrody Odnawialne źródła energii ONZ ORLEN Polityka światowa Polska Agencja Kosmiczna Siły Zbrojne Strategia rozwoju Sztuczna Inteligencja Tarcza Wschód Unia Europejska Ursula von der Leyen USA Ustawa Veto prezydenckie Wodór Współpraca gospodarcza Zwierzęta domowe Środowisko