Sztuczna inteligencja a cywilizacja

Technologie tworzone przez ludzi nigdy wcześniej nie budziły takich obaw, jakie niesie Sztuczna Inteligencja (AI, Artificial Intelligence).  Problem polega na tym, że może ona przewyższyć ludzi intelektualnie, kontrolować informacyjnie, a także kształtować rzeczywistość szybciej, niż jesteśmy w stanie ją zrozumieć.  Dario Amodei, CEO Anthropic, ostrzega, że AI rośnie w siłę, podczas gdy społeczeństwa tkwią w samozadowoleniu. Stawką nie jest ani komfort, ani wydajność.  Chodzi o naszą wolność, bezpieczeństwo i zdolność do samostanowienia.  Jeżeli zbagatelizujemy sprawę, sztuczna inteligencja nie będzie pytała nas o zgodę, tylko przejmie stery świata, które sami jej oddaliśmy.

Dario Amodei, CEO firmy Anthropic, jednego z najważniejszych podmiotów w globalnym wyścigu sztucznej inteligencji, w ostatnich dniach ogłosił jeden z najostrzejszych alarmów, jakie padają w dyskusji o przyszłości technologii.  Jego esej wstrząsa świadomością społeczną i polityczną wskazując, że ludzkość musi się obudzić i spojrzeć na AI jak na potencjalne zagrożenie dla cywilizacji.

To ostrzeżenie nie jest retorycznym przerysowaniem.  Amodei patrzy na rozwój AI nie przez pryzmat technologicznego entuzjazmu, ale jak na fundamentalny test tego, „kim jesteśmy jako gatunek”.  Twierdzi, że znaleźliśmy się w „technologicznej adolescencji” – tempo postępu technologicznego wyprzedza i przewyższa możliwości zmian regulacji prawnych.  W jego ocenie, ta meta-faza, w której prawo, instytucje i społeczeństwa nie nadążają za dynamiką rozwoju AI, prowadzi do tego, że technologia już wkrótce „stanie się mądrzejsza od laureata Nagrody Nobla” w większości istotnych dziedzin, od biologii przez inżynierię po pisanie tekstów.  Uważa, że zajmie to zaledwie dwa lata.

Paradoksalne jest to, że Amodei wypowiada te słowa jako szef firmy, która sama taką technologię tworzy i rozwija.  Claude (chatbot Anthropic) otrzymał niedawno nową „konstytucję” – 80-stronicowy dokument wyznaczający ramy bezpiecznego i etycznego działania systemu.  To jednak nie wystarcza szefowi Anthropic.  W jego przekonaniu sama „konstytucja” systemów AI jest tylko doraźnym krokiem wobec narastających zagrożeń, które opisał w swoim eseju. 

Istotą problemu jest to, że nowoczesne modele potencjalnie przewyższają ludzi w niemal każdym intelektualnym wymiarze i robią to znacznie szybciej, niż można było się spodziewać. Amodei maluje obraz AI jako „kraju geniuszy w centrum danych” („a country of geniuses in a data centre”), zdolnego wykonywać złożone zadania co najmniej dziesięć razy szybciej niż człowiek, w obszarach takich jak projektowanie oprogramowania, operacje cybernetyczne, a nawet budowanie relacji międzyludzkich.

Połączenie superinteligencji, autonomii i trudności w kontrolowaniu technologii Amodei nazywa „przepisem na egzystencjalne niebezpieczeństwo”.  Ostrzeżenie nie jest abstrakcyjne, szczególnie jeżeli AI ma potencjał, aby stać się narzędziem totalnej kontroli społecznej. Największym zagrożeniem jest możliwość wykorzystania sztucznej inteligencji przez autokratyczne reżimy: „Potężna sztuczna inteligencja, analizując miliardy rozmów milionów ludzi, mogłaby ocenić nastroje publiczne, wykryć ogniska nielojalności i zdławić je zanim się rozwiną.” („A powerful AI looking across billions of conversations from millions of people could gauge public sentiment, detect pockets of disloyalty forming and stamp them out before they grow.”). 

W opinii Amodei, masowe użycie AI do nadzoru powinno być traktowane jako zbrodnia przeciwko ludzkości.  Ostrzega, że świat może zostać rozdzielony na strefy autorytarnych wpływów, gdzie dany reżim wykorzystuje technologię, aby monitorować i tłumić własne społeczeństwa.  Taka wizja rozwarstwienia geopolitycznego, w którym demokracje i państwa autorytarne walczą o dominację przy wykorzystaniu AI, nie jest tezą science fiction, lecz strategicznym problemem już teraz obecnym w debacie politycznej i technologicznej.

Ostrzeżenia Amodei nie są odosobnione.  Inni liderzy z branży, tacy jak Sam Altman z OpenAI czy Steve Wozniak, konstruktor pierwszych komputerów Apple, również podnosili kwestie ryzyka związanego z AI.  Międzynarodowy raport z 2025 roku, wspierany przez 30 krajów, ostrzegał przed „ekstremalnymi nowymi ryzykami”, takimi jak masowe utraty miejsc pracy, ułatwienie terroryzmu czy utrata kontroli nad samą technologią.

Stanowisko Amodei wyróżnia jednak postrzeganie technologii jako wyzwania cywilizacyjnego, a nie tylko technologicznego.  Chociaż jego słowa są mocne i alarmujące, nie twierdzi, że katastrofa jest nieuchronna.  Podkreśla jednak, że technologii trzeba stawić czoła z pełną świadomością konsekwencji:  „AI jest tak potężna, tak olśniewająca, że ludzkiej cywilizacji bardzo trudno jest narzucić jej jakiekolwiek ograniczenia.

W centrum debaty pojawia się fundamentalne pytanie: czy społeczeństwa, systemy prawne i rządy są gotowe nadążyć za rozwojem technologii, która potencjalnie przewyższa ludzkie możliwości poznawcze?  Amodei sugeruje, że odpowiedź brzmi „NIE”, a przynajmniej nie bez radykalnej zmiany podejścia do regulacji, nadzoru i celu, dla którego tworzymy AI.  Oznacza to konieczność wprowadzenia legislacyjnych ram działania, ale także podjęcia moralnych decyzji w odniesieniu do tego, co uznajemy za dopuszczalne w rozwoju technologii o tak ogromnej mocy decyzyjnej.

Analiza ryzyka kontrastuje z powszechnym, optymistycznym dyskursem o „korzyściach ekonomicznych” i „nowych możliwościach”.  Jeśli AI faktycznie stanie się narzędziem zdolnym przewyższyć ludzi we wszystkim, konsekwencje upowszechnienia takiej technologii będą sięgać daleko poza sektor technologiczny – obejmą strukturę społeczną, polityczną i geopolityczną świata.  Zostawienie tych kwestii wyłącznie rynkowi lub konkurencji technologicznej pomiędzy potęgami może okazać się najgorszym z możliwych scenariuszy.

Esej Amodei jest więc odezwą do wszystkich: decydentów politycznych, liderów w biznesu, naukowców i obywateli.  Alarm może zostać zignorowany lub potraktowany poważnie, a każdy dzień opóźnienia reakcji sprawia, że stawka staje się coraz wyższa.

Wyścig o sztuczną inteligencję to realna gra o przyszłość gospodarek, bezpieczeństwa i miejsca na globalnej scenie.  Aktualnie Stany Zjednoczone i Chiny dzielą między sobą główne nagrody w tym wyścigu, jeśli chodzi o kapitał, talent i skalę modeli.  Natomiast Europa stoi w obliczu paradoksu:  z jednej strony chce być liderem etycznej i zrównoważonej AI, z drugiej coraz wyraźniej widać, że może stać się technologicznym zapleczem większych potęg, a nie ich równorzędnym partnerem czy konkurentem.

UE chce wyznaczyć globalne standardy dla bezpiecznego i odpowiedzialnego rozwoju AI poprzez wprowadzenie AI Act.  Jednak między deklaracjami ujętymi w ambitnych ramach regulacyjnych a praktyką rośnie dysonans. Właśnie dlatego wielu przedsiębiorców i ekspertów podkreśla, że nawet tak bardzo potrzebne regulacje nie zastąpią prawdziwych narzędzi kontroli.

Stany Zjednoczone inwestują ogromne fundusze w ekosystemy start-upów, które stworzyły setki zaawansowanych modeli AI i potrafią błyskawicznie wprowadzać je na rynek. Chiny natomiast wspierając narodowe firmy budują infrastrukturę, która pozwala im swobodnie rozwijać technologie o dużej skali.  W Europe natomiast, chociaż posiada znakomite uczelnie i inżynierów, brakuje spójnej strategii przyspieszającej komercjalizację i globalne wdrożenia.

Problem leży m.in. w tym, że każde państwo członkowskie ma swoje systemy podatkowe, prawa pracy i regulacje, które komplikują skalowanie działalności firm, które mogłyby konkurować z gigantami zza Atlantyku czy z Państwa Środka.  Natomiast start-upy często nieracjonalnie inwestują czas i środki, zamiast koncentrować się na rzeczywistych innowacjach.

Jeszcze bardziej dramatyczny jest odpływ talentów do krajów, które obiecują większe możliwości.  Raporty pokazują, że UE traci wykwalifikowanych specjalistów w dziedzinie AI na rzecz Stanów Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii.  Z Niemiec i Francji więcej ekspertów wyjeżdża niż przyjeżdża, co oznacza, że wykształcony przez Europę kapitał intelektualny jest następnie konsumowany przez konkurencję.

Z drugiej strony, Rada EU przyjęła niedawno przepisy umożliwiające tworzenie AI gigafabryk, które mają stać się fundamentem europejskiej suwerenności technologicznej.  Według wypowiedzi Nicodemusa Damianou, Wiceministra ds. Badań, Innowacji i Polityki Cyfrowej Cypru z 16.01.2026:  „To odważny i zdecydowany krok w kierunku zapewnienia, że Europa zajmie czołową pozycję w tej transformacyjnej dziedzinie.”  Bez własnej infrastruktury obliczeniowej Europa będzie skazana na zależność od dostawców zewnętrznych, zarówno pod względem chmury, jak i usług AI.

W centrum problemu leży pytanie o rolę Unii Europejskiej: czy ma być strażnikiem etycznych standardów cyfrowych, czy też realnym graczem w globalnej gospodarce AI?  Odpowiedź na to pytanie będzie kształtować najbliższe lata polityki technologicznej, ale także kondycję europejskiej gospodarki i jej globalny rezonans.  Bez konsekwentnej strategii inwestycyjnej, solidnej infrastruktury technologicznej oraz warunków przyciągających i zatrzymujących talenty, Europa może stać się kontynentem, który ustalał zasady gry, ale nie grał na zwycięstwo.   [MI]

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Archiwalne

Tagi

Adam Szłapka Andrzej Domański Cezary Tomczyk Chińska Republika Ludowa Dania Dezinformacja Donald Trump Donald Tusk Emmanuel Macron Energetyka Etyka Europejska Agencja Kosmiczna Grenlandia Innowacje Kancelaria Prezesa Rady Ministrów Karol Nawrocki Klimat Kosmos Magdalena Sobkowiak-Czarnecka Ministerstwo Aktywów Państwowych Ministerstwo Cyfryzacji Ministerstwo Finansów i Gospodarki Ministerstwo Obrony Narodowej Morze Bałtyckie NATO Ocean Ochrona przyrody Odnawialne źródła energii ONZ ORLEN Polityka światowa Polska Agencja Kosmiczna Siły Zbrojne Strategia rozwoju Sztuczna Inteligencja Tarcza Wschód Unia Europejska Ursula von der Leyen USA Ustawa Veto prezydenckie Wodór Współpraca gospodarcza Zwierzęta domowe Środowisko